niedziela, 30 listopada 2008

BOOBSY

..wiecie co to są boobsy???
Posłuchajcie kawałka Kuby i Bobka
http://www.speedyshare.com/343508918.html


:D:D:D:D:D
5 dla nich!! dawno mnie nic tak nie rozbawiło:D:D

Kawałki do ściągnięcia

Paczuszkaaa

http://www.sendspace.com/file/vhreuk

ENJOY!

Wywiad dla MHH




pozatym bastek dograł zajebiste skrecze i cuty do kawałka Lof z Fsem ;) na cutach m.in boski roman;)
będzie kozzzzzzak!

PS jak klikniesz w zdjecie to się pokarze duży format;) i można odczytać coś

Takiego Mesa chce słuchać

..dzisiaj Indor przesłał mi nowy klip Mesa.. i tak , takiego rapu chce słuchać! takiego mesa MOGE słuchać, mogę i co więcej sprawia mi to przyjemność.
o ile hedonizm jest mi bliski;) o tyle gfunkowo-alkopoligamiczne wydanie mesa mi się nie podoba w dodatku kojarzył mi sie z moim byłym ;) więc Baaaaardzo sie ciesze że wyszedł ten kawałek. 5 dla mesa! bo to dobry raper.

czwartek, 13 listopada 2008

I fly like paper, get high like planes


Wczoraj odbyły się II eliminacje WOW, wygrał Solar, który stoczył walkę finałową z Villmarem.. całkiem niezłą walkę. II eliminacje jednak były inne niż I. Przede wszystkim walki nie były aż tak dobre, oczywiście z kilkoma wyjątkami, dodatkowo chyba ludzi było mniej i ogólnie ludize nie reagowali tak jak dwa tygodnie temu. Większość była jakaś zamulona, to chyba skutek końca długiego weekendu. Mój dłłługi weekend kończy się dzisiaj, totalnym odmóżdżeniem i wegetacją. Zauważyłam że jak mam za dużo wolnego w pracy i więcej czasu to strasznie się rozleniwiam i nic mi nie wychodzi;/
No ale trudno, w sobote kolejna dobra impreza Next Movement w Spokoju. Zapowiada się naprwde zajebiście, polecam!
Muszę również polecić wtorki w Ministerstwie... nie wiem jaki dj gra tam we wtorki ale w dobie gdzie wszyscy grają funk impreza hiphopowa na której można usłyszeć w ciągu godziny Lollipop i Nas is like, jest rzadkością przynajmniej w krk. No chyba że jeszcze Respect w którym gra Noone, muszę się w końcu wybrać, ale tam podobno jest gorąco a na parkiecie same czternastki... no ale za to gra Noone ;))))
Zajebiście lubie imprezy hiphopowe, chyba mi się nigdy nie znudzą.

Wczorajszy mix gorzkiej, redbulla, sprite'a i niestety CocaColi sprawił że dzisiaj czuje się naprwde źle i to nawet nie dlatego że mnie coś boli, ale ta mixtura zostawia trwałe ślady w mózgu... i dopóki pije się gorzką samą, albo tylko ze sprietem to jest ok...inne remixy nie są zbyt ciekawe.
Postanawiam również od dzisiejszego dnia zaprzestania picia alkoholu w jakichkolwiek ilościach..

czwartek, 6 listopada 2008

Wywiad w Magnesie ( Dziennik Polski )

Dzięki WOW przeprowadzono ze mną wywiad dla Magnesu, rozmawiała Asia Plata której bardzo dziękuje za zainteresowanie moją osobą i przeprowadzenie naprwde zajebistego wywiadu;)
Według mnie wywiad naprawde fajny, szkoda tylko że w Magnesie ucieli go dość znacząco, ale jeśli jesteście zainteresowani całością możecie tutaj to sprawdzić.
Narazie to tyle :)

„Rap nie umarł i wierz mi, ma się dobrze!”


Od paru lat zajmuje się hip-hopem. Działa w podziemiu, chociaż w przyszłości chciałaby dotrzeć do większego grona słuchaczy. Poprzez audycję radiową Ladies First chce promować muzykę w wydaniu kobiet, które, jak mówi, są często pomijane w polskich mediach. Prowadzenie Wojny o Wawel, w której uczestniczą sami mężczyźni to dla niej kolejne wyzwanie. Posłuchajcie rozmowy z Envi, krakowską raperką undergroundową.

- Prowadzisz Wojnę o Wawel i jesteś jedyną kobietą na scenie. Jakie są Twoje wrażenia po pierwszych eliminacjach? Opowiedz, jak doszło do Twojej współpracy z agencją SpikeCOM.

- Na początku obawiałam się, że może być ciężko, ale teraz jestem bardzo zadowolona - mieliśmy naprawdę niezły poziom bitew, impreza wypadła dobrze. Do finału przeszli Muflon i Eskobar. Tak, jestem jedyną kobietą, ale nie narzekam na to, a wręcz przeciwnie - według mnie to przywilej. Cieszę się, że mogę prowadzić turniej, na którym prezentują się największe freestylowe talenty tego kraju. Poza tym, to właśnie z mężczyznami dogaduję się najlepiej. Chłopaków z agencji SpikeCOM poznałam na imprezie w Krakowie, na której grałam koncert. Gdy zaproponowali mi poprowadzenie WOW wraz z Flintem, bez chwili wahania przyjęłam zaproszenie.

- Wystąpiłaś na tegorocznym festiwalu Hip Hop Kemp, reprezentując Polskę jako jedyna raperka. Biorąc pod uwagę fakt, że kilka kobiet w Polsce wyszło na legalu , jak i ten, że istnieje grono nagrywających w podziemiu , jest to z pewnością wyróżnienie. Jak udało Ci się tam znaleźć?

- Występ na Kempie był od zawsze moim marzeniem. W tym roku to marzenie się spełniło i jestem zadowolona z tego, co pokazaliśmy tam razem z Dj NoOne, a także Szyszką, który wspiera mnie wokalnie na koncertach. A na tej scenie znalazłam się dzięki raperce z Londynu Yarah Bravo, z którą znam się już od kilku lat. Jej wybór był prosty: po pierwsze, mam na koncie gościnne występy na płytach takich zagranicznych wykonawców, jak Wayne Lotek czy Emdee. A po drugie, skoro jest to festiwal undergroundowy, to kto może być lepszym przykładem mc podziemnego niż ja? W końcu nie wydałam jeszcze żadnej płyty, epki ani singla. Bardziej undergroundowym być nie można! (śmiech).

- A jak oceniasz krakowski rap podziemny? Czyje nagrywki według Ciebie wyróżniają się najbardziej i zasługują na uznanie?

- Krakowski underground budzi we mnie mieszane uczucia, bo gdy tylko powiem coś dobrego na jego temat, kilka dni później szczerze tego żałuję. Na uznanie na pewno zasługują osoby, z którymi sama pracuję, czyli cała ekipa Eho Pozytywki - Gadabit, Kuban, Afrodef, Grem. Oprócz tego Polistyren Ekspandowy i kilka składów bardziej hardkorowych, jak na przykład Wysoki Lot, który trzyma poprzeczkę bardzo wysoko. Cała reszta, zależnie od kondycji, nagrywa rzeczy niezłe albo tak słabe, że trudno to w ogóle nazwać muzyką.

- Można powiedzieć, że polskie podziemie hiphopowe żyje swoim życiem i jest nie mniej popularne niż ten tzw. mainstream. Co zyskuje artysta działając w podziemiu?

- Zgadzam się, underground w Polsce cieszy się naprawdę wielkim uznaniem wśród fanów gatunku. Scena niezależna jest silna, a artyści undergroundowi są równie dobrze przyjmowani, co ci, którzy wydają płyty legalnie, powiem więcej - w dużej ilości przypadków są od nich o niebo lepsi! Będąc niezależnym zyskujesz wolność twórczą, jesteś swoim własnym szefem – nie musisz pracować pod dyktando wytwórni płytowej, patrzącej przede na zysk.

- Zgodzisz się z tym, że w hip-hopie więcej do powiedzenia mają mężczyźni. I choć światowa scena jest przez nich zdominowana, to kobiety również są na niej obecne. Co takiego według Ciebie wnoszą kobiety do hip-hopu, czego nie udałoby się osiągnąć facetom?

- Kobiety na pewno wnoszą do hip-hopu swój punkt widzenia, ale przede wszystkim powiew świeżości. Nie ma nic ciekawszego niż kobieta, która potrafi świetnie składać rymy, płynąć na bicie i do tego ma dobry głos, który często w kawałkach hiphopowych jest bardziej atrakcyjny niż męski. I przypomnę chociażby o Lauryn Hill, która przez wielu uważana jest za najlepszego MC.

- Jakie cechy musi posiadać kobieta, by wejść do tej gry? Ja Ty radzisz sobie z przeciwnościami, które napotykasz ze względu na płeć?

- Oprócz umiejętności musi mieć pewnego rodzaju tupet, musi być uparta i dążyć do celu pomimo wszystkim i wszystkiemu. Kobiety potrafią być twarde, ale dość łatwo załamują się, słysząc nieprzychylne opinie na swój temat. Trzeba być odpornym na cały szowinizm, który panuje w tym świecie. Oczywiście bez przesady - nikt nie lubi zołzowatych, kapryśnych kobiet, trzeba trzymać klasę. Osobiście jestem uodporniona na ludzi, którzy nie akceptują mnie tylko z powodu płci, tacy ludzie mnie nie interesują. Robię swoje i dzięki pewnej grupie osób, która od zawsze mnie wspiera, mocno wierzę w sens moich działań. Dziękuję im za to.

- Jakie są Twoje spostrzeżenia dotyczące działalności kobiet w polskim rapie?

- Za dużo feminizmu w tekstach...za mało oryginalności.. Nie znoszę feminizmu, bo kocham mężczyzn i nie wyobrażam sobie świata bez nich. W całym tym zamieszaniu pt. „walka płci” trzeba znaleźć złoty środek i podejść do tego z rozumem. Mimo to, wydaje mi się, że panie w Polsce radzą sobie całkiem nieźle; cieszę się z tego i chciałabym, żeby jeszcze więcej dziewcząt interesowało się hip-hopem.

- Pomówmy o tych teledyskach hiphopowych, na których piękne, skąpo odziane kobiety wtapiają się w tło ekskluzywnych pomieszczeń, drogich samochodów, jaccuzii czy luksusowych tarasów, słowem – ukazane są jako kolejny przedmiot służący zaspokojeniu męskich potrzeb. Jak to oceniasz? Gdzie według Ciebie zaczyna, a gdzie kończy się granica dobrego smaku?

- Wiesz co, od tylu lat na to patrzę, że przyzwyczaiłam się do tego. Kobiety, które widzimy na tych teledyskach to modelki czy tancerki, które zarabiają sporo kasy za te występy. Jeśli one same godzą się występować nago czy półnago, to jest to ich sprawa, nie potępiam tego, bo tak naprawdę jest to przecież ich pracą. Ja nigdy nie brałam tego jakoś do siebie. To, co pokazuje nam telewizja nie jest odbiciem rzeczywistości, to tylko pewien zniekształcony obraz, karykatura. Klipy to osobny biznes rządzący się swoimi prawami i gdyby mnie było stać na teledysk z rozmachem, też chciałabym pokazać się w otoczeniu super przystojnych mężczyzn. (śmiech).

- Jak osobiście definiujesz prawdziwy hip-hop? Co według Ciebie najlepiej odzwierciedla bogactwo kultury hip-hopowej, a co odbiera jej jej autentyczność?

- KrsOne powiedział kiedyś, że rap to jest to, co robisz, a hip-hop to, czym żyjesz. Tym właśnie jest dla mnie prawdziwy hip-hop – stylem życia. To ludzie, moi przyjaciele, imprezy, czasem śmiech, a czasem płacz. Do tego dodajmy muzykę, której bezustannie słucham, którą szczerze kocham. Wszystko u mnie kręci się wokół muzyki! Bogactwo kultury stanowią ludzie na całym świecie, których zjednoczył jeden „styl życia”. Gdziekolwiek bym nie pojechała, mogę spotkać ludzi podobnych do mnie, myślących podobnie. Kultura hiphopowa to zlepek różnych narodowości, ras, wyznań. Czy coś odbiera jej jej autentyczność..? Według mnie jest na tyle silna, że przetrwa wszystko, nawet mocną komercjalizację, która według wielu osób zabiła głównie rap. Ale rap nie umarł i wierz mi, ma się dobrze!

Rozmawiała Joanna Plata

Dziennik Polski 6.11.08